Lorem Impsum (Próbny)
5 lutego 2017 roku
Armia. Licząca ponad dwadzieścia tysięcy krukonów oraz dziesięć
tysięcy innych stworzeń, które zapragnęły dołączyć się do tej parszywej
demonicy. Wędrując na dole, kilka metrów pod nimi. Tytania stała nad
przepaścią, a obok niej Viper. Czekała spokojnie na najgorsze.
Brązowowłosy zamknął oczy. Krukon za nim uderzył go z całej siły a
chłopak upadł. Jego głowa była dosłownie kilka centymetrów od przepaści.
Oboje byli przerażeni, jednak brat Alphy Sekty Cieni nie pokazywał tego
tak bardzo, jak ona. Przerażeni. Właśnie, jakim cudem?! Dlaczego
Tytanię przerażała przepaść? Dlaczego bała się, że zginie? A może to nie
o to chodziło.. może bała się o brata?(...)
Wadera otworzyła oczy i dosłownie wyskoczyła obudzona z łóżka. Obok
niej stała Artemida, trzymając kurczowo maskotkę w pyszczku. Przerażona
reakcją swojej przybranej ciotki odsunęła się. Tytania spojrzała na nią
czule i przesunęła się, aby młoda Artem dostała się na jej łóżko.
Malutka wspięła się z trudem na mebel i wtuliła się w sierść czarnej
wilczycy.
- Nie mogę zasnąć. - powiedziała cichutko. - A braciszek śpi, nie chciałam go budzić.
- Spokojnie maluszku. - mruknęła czuło Tytania. - Mi śniły się
koszmary, więc jestem ci wdzięczna, że mnie obudziłaś. Będziemy spać
razem.
Tygryska była z tego powodu bardzo zadowolona. Zaczęła nawet cicho
mruczeć do ucha wadery. Obecność znajomej uspokajała Tytanię. Traktowała
Artemidę..właściwie jak przybraną córkę. Była dla niej kimś w rodzaju
drugiej matki, która pomagała Renie. Chciała się spytać, co takiego
śniło się dziewczynce, że przyszła tu do niej, jednak postanowiła nie
poruszać tego tematu. Dzieci przecież nie widzą w snach przyszłości.
Chyba. (...)
fragm. [+16] Kilka tygodni później, 12 marca 2017 roku
Darkness wpatrywał się z fascynacją na
tańcząca przed nim pół nagą blondynkę. Sam nie wiedział, nie pamiętał,
jak znalazł się w tym nocnym klubie. Zamknął oczy i spuścił głowę.
Striptizerka widząc jego trupio bladą twarz, podeszła do Darknessa i
zapytała:
- Mój czarny wilczku, główka cię boli?
Zdziwiony czarnowłosy otworzył szeroko
oczy. Nic nie był w stanie wykrztusić. Nazwała go czarnym wilkiem?
Przypadek, czy aby znała jego prawdziwe "ja"? Duża dawka alkoholu
sprawiła, że Wilkobójca dosłownie nie wiedział co się dookoła niego
dzieje. Ostatni raz czuł się tak, kiedy był pod wpływem..
Nie zdążył dokończyć myśli. Blondynka
usiadła na jego kolanach, lekko rozchylając nogi. Jej usta zbliżyły się
do ust czarnowłosego, jednak to Darkness zaczął pocałunek. Jego ręce
objęły talię prostytutki. Zmienił pozycję. Teraz to blond włosa
wylądowała na fotelu, a Darkness pochylał się nad nią, całując
beznamiętnie. Sięgnął ręką w stronę stanika kobiety, aby go zdjąć.
Poczuł, że brak mu jednak opanowania. Jego lewa ręka, którą bawił się
stanikiem kobiety, nagle pokryła się sierścią. Paznokcie zaczęły
zamieniać się w pazury. Wbił je w bark kobiety, która pomimo
transformacji Alphy, wydawała się zadowolona.
- Mocniej mój Wisielcu, mocniej. - mruczała.
- Wisielcu? - Darkness zabrał swoją brudną od krwi łapę i spojrzał na kobietę.
Zamiast blondynki, do której się przed
chwilą dobrał, na fotelu ujrzał swojego syna, Vipera. Chłopak przykładał
kurczowo rękę do rany. Uśmiechał się dosyć... nietypowo. Przybliżył się
do swojego ojca. Jego oczy dosłownie płonęły. Czy on... był naćpany?
Nieee... nawet w takim stanie NIGDY nie chciałby tego. NIGDY. Chłopak
nic nie mówił. Po prostu zaczął całować swojego ojca. W usta.
- Darkness? Wszystko w porządku? - Viper oderwał się od ojca i powiedział nieswoim, dziewczęcym wręcz głosem. Fragonia.
Czarnowłosy upadł na ziemię i cała scena uległa zmianie. Był na podłodze, a w ręce trzymał biustonosz małolaty. Dziewczyna kuliła się w kącie, zasłaniając swój mały biust rękami. Wilkobójca wstał, chwiejąc się lekko na nogach. Rzucił trzynastolatce biustonosz, który upadł akurat pod jej nogami. Wzięła go szybko jedną ręką i wyszła z pokoju, nie odzywają się do swojego pana.
- Kur*wa! - wrzasnął czarnowłosy i kopnął pobliski drewniany kredens. - Znowu to samo.
Odkąd zniknęła mgła, Darkness coraz częściej czuł, że traci kontrolę nad swoim popędem. A odkąd Tytania wypowiedziała mu wojnę, poczuł się jeszcze gorzej. Coraz bardziej niekontrolowane ataki. Podejrzewał już osobę, która mogła za tym stanąć, jednak nie miał co do tego stuprocentowy pewności. Był pewien, że po igrzyskami Mroku dała już sobie spokój. Nie spodziewał się jednak, że demon ponownie uderzy. W każdym razie nie po tak krótkim czasie.
Wilkobójca skrzyżował ręce na piersi. Metr od niego pojawił się nagle krwistoczerwony portal, który dosłownie wessał mężczyznę i wysadził dokładnie przed tronem Tytanii. Oczywiście - jego córki nie było w domu. W każdym razie nie siedziała na tronie.
Nie chcąc rzucać się w oczy, zmienił swoją postać na wilczą. Chociaż w tej postaci jeszcze bardziej rzucał się w oczy. Słysząc kroki, schował się za tronem swojej córki, jednak Darkness... po prostu nie potrafiłby zostać niewidocznym przez dłuższy czas. Jego ogon wciąż wystawał.
Wilk, który go zauważył, pociągnął Wilkobójcę za ogon. Ten nawet tego nie poczuł. Po chwili czarny basior zdał sobie sprawę, że ktoś odkrył jego tożsamość. Warknął i rzucił się na nieznajomego. Nieznajomy nagle podniósł się na dwie przednie łapy... właściwie teraz to nogi, i wycelował prosto w głowę czarnego wilka. Raz. Teraz dopiero Darkness był w stanie przyjrzeć się jego twarzy.
Czarnowłosy uśmiechał się złowrogo i strzelił kilka razy. Wilkobójca zdołał jednak odskoczyć w ostatniej chwili, zanim jeden z pocisków omal nie utkwił w jego czaszce. Rozgniewany basior spróbował go zaatakować, jednak poczuł, że nie może panować nad dwiema tylnymi łapami. Odwrócił się i spojrzał głęboko w oczy czarnej, dobrze zbudowanej istoty. Wyglądem nie różniła się zbytnio od swojego więźnia, jednak była o wiele lepiej zbudowana oraz posiadała dwie pary skrzydeł - jedne był niczym anioła, a drugie wyglądały jakby demon wyrwał je samemu Lucyferowi.
- Mroku. - warknął.
Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że oczy Raza był w kolorze ciemnego rubinu. Nie mógł się cofnąć. Czuł na sobie macki istoty zrobione z czystego mroku. Zamknął oczy.
- Wiedziałem, że wrócisz. - Wilkobójca uśmiechnął się złośliwie i po chwili dosłownie zniknął. (...)
- Darkness? Wszystko w porządku? - Viper oderwał się od ojca i powiedział nieswoim, dziewczęcym wręcz głosem. Fragonia.
Czarnowłosy upadł na ziemię i cała scena uległa zmianie. Był na podłodze, a w ręce trzymał biustonosz małolaty. Dziewczyna kuliła się w kącie, zasłaniając swój mały biust rękami. Wilkobójca wstał, chwiejąc się lekko na nogach. Rzucił trzynastolatce biustonosz, który upadł akurat pod jej nogami. Wzięła go szybko jedną ręką i wyszła z pokoju, nie odzywają się do swojego pana.
- Kur*wa! - wrzasnął czarnowłosy i kopnął pobliski drewniany kredens. - Znowu to samo.
Odkąd zniknęła mgła, Darkness coraz częściej czuł, że traci kontrolę nad swoim popędem. A odkąd Tytania wypowiedziała mu wojnę, poczuł się jeszcze gorzej. Coraz bardziej niekontrolowane ataki. Podejrzewał już osobę, która mogła za tym stanąć, jednak nie miał co do tego stuprocentowy pewności. Był pewien, że po igrzyskami Mroku dała już sobie spokój. Nie spodziewał się jednak, że demon ponownie uderzy. W każdym razie nie po tak krótkim czasie.
Wilkobójca skrzyżował ręce na piersi. Metr od niego pojawił się nagle krwistoczerwony portal, który dosłownie wessał mężczyznę i wysadził dokładnie przed tronem Tytanii. Oczywiście - jego córki nie było w domu. W każdym razie nie siedziała na tronie.
Nie chcąc rzucać się w oczy, zmienił swoją postać na wilczą. Chociaż w tej postaci jeszcze bardziej rzucał się w oczy. Słysząc kroki, schował się za tronem swojej córki, jednak Darkness... po prostu nie potrafiłby zostać niewidocznym przez dłuższy czas. Jego ogon wciąż wystawał.
Wilk, który go zauważył, pociągnął Wilkobójcę za ogon. Ten nawet tego nie poczuł. Po chwili czarny basior zdał sobie sprawę, że ktoś odkrył jego tożsamość. Warknął i rzucił się na nieznajomego. Nieznajomy nagle podniósł się na dwie przednie łapy... właściwie teraz to nogi, i wycelował prosto w głowę czarnego wilka. Raz. Teraz dopiero Darkness był w stanie przyjrzeć się jego twarzy.
Czarnowłosy uśmiechał się złowrogo i strzelił kilka razy. Wilkobójca zdołał jednak odskoczyć w ostatniej chwili, zanim jeden z pocisków omal nie utkwił w jego czaszce. Rozgniewany basior spróbował go zaatakować, jednak poczuł, że nie może panować nad dwiema tylnymi łapami. Odwrócił się i spojrzał głęboko w oczy czarnej, dobrze zbudowanej istoty. Wyglądem nie różniła się zbytnio od swojego więźnia, jednak była o wiele lepiej zbudowana oraz posiadała dwie pary skrzydeł - jedne był niczym anioła, a drugie wyglądały jakby demon wyrwał je samemu Lucyferowi.
- Mroku. - warknął.
Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że oczy Raza był w kolorze ciemnego rubinu. Nie mógł się cofnąć. Czuł na sobie macki istoty zrobione z czystego mroku. Zamknął oczy.
- Wiedziałem, że wrócisz. - Wilkobójca uśmiechnął się złośliwie i po chwili dosłownie zniknął. (...)
Ten sam dzień, 12 marca 2017 roku
- Czego mnie do siebie wezwałeś? - Tytania wyglądała na mocno zniecierpliwioną.- Viperze?
Chłopak podniósł głowę i zmierzył swoją siostrę ostrym wzrokiem. Po chwili podszedł do niej i objął ją z całej siły. Tytania wyglądała na zdezorientowaną, jednak po chwili odwzajemniła uścisk. Ona również tęskniła.
Po chwili oboje zdali sobie sprawę z tego, że cała Wataha Karmazynowej Nocy wpatruje się w nich z niemałym zdziwieniem. W końcu chłopak wypuścił siostrę z objęć.
- Ekhem... tęskniłem. - mruknął cicho, ale po chwili zmienił temat. - Mroku. Porwała moj... naszego ojca.
Tytania spojrzała ze zdziwieniem na swojego brata. Nie mogła dać wiary, że mówi to na poważnie. Darkness był... bądźmy szczerzy, zbyt silny, aby porwał go demon. Jednak Mroku nie była do końca zwykłym demonem.
- Zostawiła list. - Viper wsadził w rękę Tytani czarną kopertę.
Chłopak podniósł głowę i zmierzył swoją siostrę ostrym wzrokiem. Po chwili podszedł do niej i objął ją z całej siły. Tytania wyglądała na zdezorientowaną, jednak po chwili odwzajemniła uścisk. Ona również tęskniła.
Po chwili oboje zdali sobie sprawę z tego, że cała Wataha Karmazynowej Nocy wpatruje się w nich z niemałym zdziwieniem. W końcu chłopak wypuścił siostrę z objęć.
- Ekhem... tęskniłem. - mruknął cicho, ale po chwili zmienił temat. - Mroku. Porwała moj... naszego ojca.
Tytania spojrzała ze zdziwieniem na swojego brata. Nie mogła dać wiary, że mówi to na poważnie. Darkness był... bądźmy szczerzy, zbyt silny, aby porwał go demon. Jednak Mroku nie była do końca zwykłym demonem.
- Zostawiła list. - Viper wsadził w rękę Tytani czarną kopertę.
Miss me? Drogi Perseuszu aka Żmijo... I ty, moja Córo. Wiem, że zależy Wam na Wisielcu. Jako dowód, że przytrzymuję jego, a nie kogoś innego wysyłam wam w podarunku trochę jego czarnej sierści, czaszkę, w której chodzi oraz ułamane wilcze żebro. Zaskoczeni? Znam słabość waszego ojca, a on wisi mi przysługę. Żądam, abyście zgromadzili swoje watahy i spotkali się ze mną przed zamkiem Rivangoth. Poza wami moje zaproszenie otrzymała również rada NRS i alpha Watahy Zachodu. Zgadnijcie, kto to taki... Niee... nie Kelley. Kelley została zamordowana. Tak, jak większość innych. Smutne, ale prawdziwe. Odeszła większość z Was, zdradziła Wasze watahy. Jeżeli chcecie odzyskać Darknessa, a wiem, że jest wam potrzebny podczas bitwy, spełnijcie moją prośbę. Pan M.Pierwsze pytanie, które cisnęło się na usta Tytani: Dlaczego Mroku nagle zmieniła rodzaj? Zwykle utożsamiał się z Tytanią, dlatego brany był głównie za mężczyznę. Czyżby nagle zmienił zdanie? Zaczął utożsamiać się z mężczyzną. Zmienił swój obiekt polowań na ojca trójki. Teraz mieli przesrane. (...)
Jestę niby człowiekię.
OdpowiedzUsuńAle czy na pewno?
UsuńNabijasz komy na blogu? xD
Usuń